Cześć, jak mija Ci długi weekend ? A może niestety nie jest on dla Ciebie wolny ? Dziś przychodzę do Ciebie z recenzją filmu „Połów szczęścia w Jemenie”.

O tym, że łososia powinno się jeść bardzo często, powie CI każdy dietetyk. Dobry dla naszego serca. Dzięki filmowi, jaki chce Ci zrecenzować,dowiadujemy się, że nie musi być konsumowany, by zdziałał cuda. Zwłaszcza kiedy w roli czynnika przyspieszającego wystąpi bogaty i mądry ponad swój wiek jemeński szejk. Zacznijmy od początku.

Alfred (Ewan McGregor) tkwi od lat w małżeństwie z żoną, z którą łączy go dach nad głową. Jego monotonne życie i pracę za biurkiem w departamencie ds. rybołówstwa przerywa projekt, do którego jest sceptycznie nastawiony ,ale podejmuje się go groźbą zwolnienia. Szejk Muhammed (Amr Waked) nie zważając na koszty ma w planach sprowadzić 10 tysięcy łososi na jemeńską pustynię. Pomaga mu w tym asystentka Harriet (Emily Blunt). Wokół marzenia szejka robi się całkiem duże zamieszanie. Nie podoba się ono niektórym mieszkańcom Jemenu i oczywiście brytyjskim wędkarzom. Niemniej jednak najbardziej zmienia się oczywiście życie głównych bohaterów. Chociaż nie tylko, gdyż pomysł okazuje się nie kaprysem bajecznie bogatego szejka, który już nie wie co robić z pieniędzmi, ale wizją, która ma być czymś więcej.

Oparta na książce „Połów łososia w Jemenie” produkcja to wyjątkowo dobre połączenie tematu polityki, wiary, miłości, wędkarstwa i nie tylko. Na pozór tematy te ciężko jest w sposób nienachlany i gładki połączyć, no bo jak to zrobić, aby ładnie przejść ze sceny, w której szejk opowiada o swojej wizji świata i wierze w cuda do wyrachowanej, wręcz bezdusznej sekretarz prasowej. Tutaj połączono wszystko z dużą dozą humoru. Pełen absurdów scenariusz (oczywiście niecały) jest tym, co wyróżnia na plus produkcję spośród innych tego typu uroczych, ciepłych komedii.

Z początku robi wrażenie jednych z tych oryginalnych, trochę fantazyjnych i dosyć dynamicznych produkcji z przerysowanymi, zabawnymi postaciami, barwnym światem oraz szczyptą sarkazmu. Wrażenie robią szczególnie świetne role Ewana McGregora i Kristin Scott Thomas, którzy jak dla mnie są esencją całego filmu . To oni napędzają cały film. Rola naukowca teoretycznie powinna być tą najnudniejszą, jednak tak się nie stało. Sztywny, bez poczucia humoru okazał się najzabawniejszym elementem filmu! Obok rozbrajających rozmów Maxwell z premierem na czacie.

Druga połowa, która nie jest już tak niebanalna , można opisać bardziej jako urzekający, wzruszający, odprężający i bardzo ciepły film. Pomimo ,że dalej mamy do czynienia z zabawnymi rozmowami na czacie Patricii z premierem to uwaga skupiona jest na wątku miłosnym , który jest subtelnie przedstawiony.

Już sam zwiastun zachwyca widać, że jest przecudnie i malowniczo. Zdjęcia powstały w Anglii, Szkocji i Maroko. Przeważająca większość zdjęć zachwyca i sprawia, że na chwilę odpoczywając , przenosimy się, gdzie indziej. Mimo że nieco bajkowy to nie taki głupi. Trochę polityki (satyra na rząd), trochę innej kultury. Pokazuje ,że ważne są cele, marzenia i warto czasem zaryzykować.

Polecam każdemu kto chce się zrelaksować i oderwać od problemów i napełnić pozytywna energią .

Całuski ,

Ika