Cześć, jak mijają Ci te upalne dni wakacji. Dziś przychodzę do Ciebie z recenzją filmu „Odrobina nieba”. Oglądasz czasem reklamy w telewizji ? Jeśli tak to pewnie słyszałeś przy reklamach jakichś leków ” Przed użyciem zapoznaj się z ulotką dołączoną do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutom ”. Wielu z nas.dopiero jak chce wziąć jakiś lek, to idzie do lekarza dowiedzieć się, czy może lub idzie, gdy naprawdę jest już źle. Niestety zapominamy o kontrolnych badaniach, żeby sprawdzić, czy z naszym zdrowiem wszystko dobrze Uważamy, że to strata czasu. Szczerze Ci powiem, że ja po wkroczeniu w dorosłość ograniczyłam do prawie zera wizyty u specjalistów. Jedynie częste wizyty moje są do neurologa. Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy na kontroli u ortopedy co do mojego kręgosłupa czy bioder. Pewnie dlatego,że boje się usłyszeć,że jest gorzej lub nic się nie zmienia. No tak, ale mój przypadek jest zdecydowanie inny niż na przykład bohaterki wspomnianego filmu. Dlatego po obejrzeniu filmu zastanawiam się, czy nie zrobić sobie podstawowych badań, żeby nie przegapić odpowiedniego momentu jak bohaterka. Żebym miała pewność,że przez przypadek nie pojawiły się nowe problemy ze zdrowiem. Tobie radzę to samo zrób na wszelki wypadek badana, chociaż te najbardziej podstawowe. No dobra koniec tych dobrych rad. Bierzemy się za recenzję filmu.

Marley (Kate Hudson) jest trzydziestokilkuletnią specjalistką od reklamy. Nie należy do najbiedniejszych. Ma dużo czasu na spotkania z przyjaciółmi. Wieczory spędza w towarzystwie przypadkowych facetów, których rano wysyła do ich domów. Jej najwierniejszym towarzyszem pozostaje buldog Stanley.

Pewnego dnia, gdy jej koleżanka powiedziała, że źle wygląda, udaje się na badania. Po wykonaniu badań lekarz stawia miażdżącą diagnozę – ostatnie stadium raka jelita grubego. Marley jak zresztą większość z nas by była na jej miejscu załamała się i nie do końca pogodzona z usłyszaną wiadomością. W czasie badania, gdzie jest pod narkozą, spotyka Boga (wiem, że brzmi jakby już umarła, ale to jeszcze nie czas. ), który na osłodę nadchodzącej śmierci postanawia spełnić jej trzy życzenia. Pierwsze, co życzy sobie Marley to nauczyć się latać, drugie – wygrać milion dolarów. Co do trzeciego pragnienia nie jest pewna, więc Stwórca daje jej czas do namysłu. W czasie gdy szukany jest ratunek dla niej i jej lekarz zakochują się w sobie. Chociaż wiedzą, że zostało im mało czasu.
Reżyser filmu, zamiast pokazać nam wywody, jakie to życie jest piękne oraz opłakiwania przez rodzinę Marley, którym będzie jej brakowało. Nie mamy ciągłych szlochów w poduszkę i zanudzania widza ciągłą depresją. I to mi się podoba, że zamiast pokazywania załamanej bohaterki pokazano nam, że człowiek, który wie, że umiera, postanawia ostanie chwile życia wykorzystać na maksa. Oczywiście szuka jakiegoś wyjścia z sytuacji. Na jej szczęście, gdy ma chwilę przygnębienia może liczyć na przyjaciół. Mnie się najbardziej podobał pomysł, gdy zamówiono dla niej męską prostytutkę. Najważniejszą rzeczą jednak, która spadnie na Marley to miłość, której ona nie pragnęła. Chociaż ona daje szczęścia niż najpiękniejsza kiecka od najsławniejszego projektanta na świecie.

Mnie najbardziej wzruszył moment, gdy matka obiecała zaopiekować się Stanleyem. A właśnie, jeśli chodzi o mamę to przez Kathy Bates jest, obok roli Kate, najlepszą w filmie. W filmie pięknie ukazane ich trudne relacje, które powoli przeradzają się w taką więź, jaka powinna być od samego początku. Bohaterce można też było pozazdrościć wspaniałych przyjaciół – jeśli umierać to tylko w ich otoczeniu. Zawsze gotowi pomóc, wesprzeć, pocieszyć. Szkoda tylko, że takie rzeczy na ogół zdarzają się w filmach. Rzeczywistość jest bardziej szara i okrutna.Podsumowując ” Odrobina nieba ” to przykład na to, że nawet z umierania można zrobić nie do końca poważny seans. Oczywiście Marley w końcu przejdzie przez wszystkie etapy choroby (zaprzeczanie, gniew, wyparcie, pogodzenie), ale na swoich zasadach. I gratuluje jej tego. Ja bym nie potrafiła tego, co ona. Chociaż nigdy nie wie się na pewno, co by się zrobiło w takiej sytuacji.

Polecam film każdemu kto lubi takie ciężkie tematy i lubi się zastanawiać co by zrobił na miejscu bohatera.

Całuski,

Ika