Zdjęcie znalezione w google

Hej dziś przychodzę do Was z recenzją filmu pt. „Trzy kroki od siebie”.
Filmów opowiadających o chorobie jest wiele. Wiele z nich skupia się na miłości, zamiast przekazać coś więcej. Inaczej jest w tym filmie. Reżyser skupił się na pokazaniu historii osób chorych na mukowiscydozę. Z seansu wyszłam spłakana, jak i usatysfakcjonowana tym,że w końcu jakiś dobry film o tak ciężkiej tematyce.
Już kilka lat temu wyodrębnił się gatunek opowiadający o chorych nastolatkach, który, choć może nie obfitował w dużą ilość filmowych produkcji, na dobre zakorzenił się w literaturze. To dobrze, bo wcześniej nikt o nich nie mówił, a gdy mówiono to raczej z pryzmatu osoby dorosłej. Wszystko zmienił John Green, młody amerykański autor.
Teraz parę słów o fabule:
Stella Grant (Haley Lu Richardson) już za chwilę będzie miała siedemnaście lat… Jak każda nastolatka nie odrywa się od laptopa i z całego serca kocha swoich najlepszych przyjaciół. Od innych nastolatek odróżnia ją jednak to, że większość życia spędza w szpitalu, cierpiąc na mukowiscydozę. Jej życie to zwyczaje, zasady i samokontrola – to dzięki nim żyje. Wszystko to zostanie poddane wielkiej próbie, gdy pozna czarującego Willa Newmana (Cole Sprouse), również pacjenta szpitala. Ich rodzącą się bliskość torpeduje… dystans, który muszą od siebie zachować – trzy kroki – aby nie pogorszyć swej sytuacji zdrowotnej. Tylko jak to zrobić, kiedy uczucie zaczyna wymykać się spod kontroli? A do tego Will nie chce się leczyć, nie wierzy w życie odmierzane dystansem trzech kroków. To właśnie Stella spróbuje wszystkiego, by zawalczył o życie i zdrowie. Czy uda się ocalić kogoś, kogo kochasz, jeśli nawet nie możesz go dotknąć?
[opis dystrybutora kino]
Historia karmi nas realizmem. Nie szczędzi nam brzydkich widoków choroby, nie szczędzi też odrobiny nastoletniej niezręczności. Co mi się podoba to moment, gdy Will opuszcza swoją miłość, bo wie, że jego obecność może jej zaszkodzić. Może Tobie to się nie spodoba,ale ja uważam,że ten moment pokazuje, jak wygląda prawdziwa miłość.
Czy ta produkcja zmieni wasze życie? Nie wiem. U mnie pojawiła się myśl,że za bardzo przejmuje się innymi i,że powinnam po prostu Żyć, a nie udawać,że żyje. Z Sali wyszłam spłakana,ale z myślą,że muszę żyć, bo mam dla kogo. Takiej reakcji również Wam życzę.
Byłeś na filmie ? A może się wybierasz ? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Ika