4.02.2019
Nowy początek. Zabawa karnawałowa

 Czas otworzyć nowy rozdział w naszym. Od naszego powrotu z Zakopanego minął miesiąc. Był to pracowity miesiąc dla nas obojga. Adrian przewoził przez dwa tygodnie swoje wartościowe rzeczy z mieszkania, gdzie na koniec miesiąca miała się wprowadzić para. Przez kolejne dni zajmowaliśmy się: wyborem działki gdzie można wybudować ośrodek, następnie kupiliśmy ją oraz uzyskaliśmy pozwolenie na budowę. Kolejną ważną rzeczą było spotkanie z geodetą, który precyzyjne określi
granice działki i określić gdzie dokładnie powinien stać dom.
Koniec ze wspomnieniami miałam opowiadać o balu karnawałowym, który miał miejsce drugiego lutego. Zostaliśmy zaproszeni przez nowych sąsiadów na parapetówkę połączoną z zabawą karnawałową. Okazało się, że to ludzie w naszym wieku. Z Kingą szybko znalazłyśmy wspólny język. Coś mi mówiło, że to może być przyjaźń na lata. Kiedy rozmawialiśmy, okazało się, że jej mąż, jak i ona są rehabilitantami, więc jak usłyszeli, o naszej inwestycji zaproponowali swoją pomoc w zaprojektowaniu lokalu, jak i wybraniu sprzętu oraz w wymyśleniu pakietów zajęć tak, aby każdy z naszych przyszłych podopiecznych był zadowolony i znalazł coś dla siebie. Gdy tak rozmawialiśmy o ośrodku i fundacji mojej i Adriana. Zapytałam Kingi i Marcina:
-Znaleźliście już pracę w zawodzie ?
– Jeszcze nie na ten moment ogłaszamy się, gdzie się da i jeździmy po pacjentach, którzy są w okolicach. Nawet mamy już kilku stałych.
– To mam dla Was propozycje. Co powiecie na to, że jak pojawi się ośrodek, będziecie pracowali w nim, a jedno z Was będzie kierownikiem do spraw rehabilitacji.
– No pewnie, że się zgadzamy. To będzie dla nas zaszczyt.
– No to umowa stoi. A teraz idziemy się bawić koniec pogaduszek. Coraz więcej ludzi się zebrało. Chyba zaprosiliście pół wsi. – zaśmiałam się.
Zabawa trwała do białego rana. Do domu wróciliśmy nad ranem trzeciego lutego. Ja wstałam około godziny jedenastej. I poszłam do kuchni wypić kawę i zjeść śniadanie. A mój skarb spał jeszcze. Na imprezie trochę wypił, więc wiedziałam, że jak wstanie, to będzie strasznie marudny, więc postanowiłam, że dam mu jeszcze pospać a sama poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie oraz mocną kawę. Kiedy przygotowywałam sobie śniadanie, to zobaczyłam, że w kuchni się strasznie jest zakurzone, więc postanowiłam, że pomimo tego, iż jest niedziela, to po śniadaniu wezmę się za sprzątanie kuchni. Gdy jadłam omleta, to do kuchni wszedł Adrian
– Dzień dobry, kochanie bardzo, źle się czuje.
– Dzień dobry kochanie, nie dziwie się po tym, jak tyle wypiłeś u Kingi i Marcina.
– No wiem, że przesadziłem, ale nie aż tak, żeby mieć wrażenie, że umieram.
– Hahaha ty wcale nie umierasz, tylko masz kaca. I niech ten stan będzie nauczką dla ciebie, że nie wolno przesadzać z alkoholem.
– Zapamiętam, tylko nie wiem na, jak długo. Jakie masz plany na dziś ?
– Chciałam trochę posprzątać mieszkanie. A potem kupić książkę do anatomii, bo pomyślałam sobie, że pójdę zaocznie na fizjoterapie. Co Ty na to ?