Rozdział II
24.12.2018

Niezwykły dzień, który zaczyna się tuż po zmroku.

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy,
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory.
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich,
Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski.
Czerwone Gitary -Jest taki dzień.
Nareszcie przyszedł ten wyczekany dzień, wraz z Adrianem szykowaliśmy się do niego od miesiąca. Przygotowaliśmy różnorodne potrawy łączące tradycje obu naszych rodzin. Dlatego pojawiły się takie potrawy jak barszcz czerwony z uszkami, karp a dla wybrednych dorsz, trzy rodzaje pierogów (ruskie, owocami, kapustą i grzybami), makaron z makiem, ryba po grecku, śledzie, racuchy, kapusta z grzybami oraz kapusta grochem, oraz kompot z suszu. Oczywiście pod obrusem nie zabrakło sianka i pustego miejsca dla wędrowca, które miało przypominać, że brakuje nam mojej mamy.  Po przygotowaniu stołu do wieczerzy położyliśmy prezenty pod choinkę. Nie wszystkie, bo jeden był tylko włożony do koperty i odpisany nie byłam wstanie go okleić ale o nim później.
Adrian zapytał mnie między czasie:
­­­­­-Czy chcesz, żebym zamieszkał tu z tobą?
-Ty chcesz przenieść się do Wilkowyi ze stolicy ? zapytałam zaskoczona.
– Tak, chce się przenieść, bo chcę być bliżej ciebie.
– Zastanawiałam się od miesiąca nad twoimi słowami: „wigilie zrobimy u nas”. Gdzie to jest nasze mieszkanie.
– Miałem Ci powiedzieć wtedy, ale najpierw musiałem poinformować szefa, że rezygnuje z pracy. I poszukać jakieś pracy w tych okolicach.
– Znalazłeś coś ? -przerwałam mu.
– Nie znalazłem pracy, ale znalazłem miejsce, gdzie możemy wybudować ośrodek rehabilitacyjny oraz fundacje dla osób z różną niepełnosprawnością.
– Jak to ? – zapytałam zachwycona.
– Wiem, że to twoje największe marzenie.
– Ale ty jesteś z wykształcenia architektem wnętrz. Nie znasz się na prowadzeniu takiego miejsca.
– Nie ma żadnego, ale – przerwał mi Adi 
– ty pracujesz jako pedagog specjalny z takimi ludźmi, do tego sama jesteś niepełnosprawna. To, kto lepiej poprowadzi ośrodek jak nie ty ? – zakończył pytaniem.
– Masz rację, ale przecież lubisz swoją pracę jako domokrążca.
– Lubię, ale ty jesteś dla mnie najważniejsza. A przecież przyda się architekt także do takiego przedsięwzięcia.
– Ale co będziesz robił, zanim powstanie ośrodek i fundacja?
– Znajdę jakąś prace przez Internet, a zresztą na razie siedziba fundacji może być tutaj. No to od Nowego Roku mieszkamy razem. Zresztą już mnie musisz przyjąć, bo sprzedałem mieszkanie w Warszawie. A teraz idź, się szykuj, bo zaraz goście przybędą a my w proszku.
– Jeszcze tylko mi powiedz skąd weźmiemy pieniądze na to ? – zapytałam
– Po pierwsze sprzedałem mieszkanie w Warszawie , a po drugie dostałem spadek po ciotce .
– Tej ciotce co jest milionerką  ? – zapytałam .
–  Tak tej . Więcej wyjaśnię Ci po świętach.
Po tej zaskakującej rozmowie szybko się przebrałam i wykonałam makijaż. Kiedy robiłam fryzurę, usłyszałam głos Adriana krzyczącego.
– Kochanie, już jest Twój tata z Eweliną.
– Dobrze. Dajcie mi jeszczechwileczkę.
Kiedy weszłam do salonu , na kanapie siedzieli uśmiechnięci: Adrian, tata Jacek oraz Ewelina. Na mój widok Adrian wstał i powiedział:
– Pięknie wyglądasz , kochanie.
– Dziękuje ,skarbie
Podeszłam do taty oraz Eweliny przytuliłam ich i powiedziałam
– Dobrze, że jesteście.
Gdy rozmawiałam z siostrą, do drzwi zadzwonili rodzice Adriana. To nasze pierwsze spotkanie , trochę się bałam. Adrian poszedł otworzyć. Kiedy usłyszałam ciepły kobiecy głos, poszłam do przedsionka i zobaczyłam dwoje sympatycznych ludzi, więc spokojnie podeszłam i się przywitałam.
– Dzień dobry, jestem Monika , dziewczyna Adriana. Miło mi państwa poznać.
– Ciekawe jak długo jeszcze dziewczyna- wtrącił Adrian.
– A co masz, na myśli , kochanie ? – zapytałam.
– Dowiesz się , skarbie , już nie długo. A teraz przedstawię Ci moich rodziców Janinę i Marka.
– Witam, jestem Marek. Jeśli będziesz miała jakieś problemy z nim , to dzwoń śmiało go ustawię. Po chwili podeszła do mnie pani Janinka i powiedziała:
– Witaj w rodzinie , córeczko ­- Przytuliła.
Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jej odruchem. Nie wiedziałam ,co powiedzieć więc tylko się uśmiechnęłam. Kiedy mnie tak przytuliła, poczułam się jak w ramionach mamy. Bardzo mi tego brakowało. Następnie poszliśmy, do salonu ,gdzie czekali na nas tata z Eweliną.
– Pani Janino i panie Marku ,to mój tata Jacek i siostra Ewelina.
– Dzień dobry. Miło poznać przyszłych teściów mojej ukochanej córeczki. To jest moja młodsza córcia Ewelina. Córeczko, przywitaj się z państwem.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry , Ewelinko. Jesteś prześliczna. Zresztą ma pan dwie przepiękne córki i zapewne bardzo mądre.
– Zapraszam już do stołu – wtrąciłam.
Zasiedliśmy do stołu , następnie ja wstałam i przeczytałam z ewangelii o narodzinach Jezusa oraz zmówiliśmy krótki pacierz. Następnie podzieliliśmy się opłatkiem i złożyliśmy sobie życzenia. Wszyscy o dziwo życzyli mi tego samego,czyli żebym jak najszybciej wyszła za Adriana i żebyśmy stworzyli pełną rodzinkę z przynajmniej jednym dzieciątkiem. Po zjedzonej wieczerzy przenieśliśmy się na sofę przy kominku , obok stała choinka żywy świerk, udekorowany w ozdoby wykonane przez moich ukochanych uczniów. Ewelina , która jest ode mnie o dziesięć lat młodsza założyła czapkę czerwoną z pomponem i z głosem takim jaki ma św. Mikołaj rozdawała prezenty . Każdy dostał to , o czym marzył . Ja dostałam kubek termiczny i biżuterie oraz sukienkę. Adrian dostał koszulę oraz zestaw dla architekta. Rodzice Adriana otrzymali wycieczkę do Francji na tydzień . Ewelina otrzymała laptop oraz czekoladę w różnej konstytencji oraz z różnym nadzieniem. A tata mój wraz mama otrzymali wycieczkę do Grecji . Miał to być prezent dla niego i mamy . Jak zobaczyłam propomocje nie mogłam się powstrzymać i kupiłam . Tata jak zobaczył gdzie jest wycieczka nie chciał jechać  bo to była wymarzona podróż mamy.  Wtedy wyjęłam z kieszeni niepodpisaną kopertę , gdzie mieścił się taki sam bilet tylko dla mnie i Adriana. Od razu postanowiliśmy ,że pojedziemy we czwórkę ja z Adrianem , a tata z Eweliną. Po rozdaniu prezentów , wszystkie kobiety wzięły się za sprzątanie po wigilii. A panowie wyjęli konsole i zaczęli grać w Fife 2018. Zachowywali się jak mali chłopcy . No ale cóż czasem trzeba. My w czasie sprzątania rozmawialiśmy o życiu , planach na przyszłość i marzeniach. Okazało się , że pani Janina to naprawdę fantastyczna kobieta.  W pewnym momencie na mojej twarzy pojawił się smutek . Zauważyła to Ewelina i zapytała się:
– Siostra ,co się dzieje ?
– Nic ,po prostu tęsknie za mamą .
– Ja też za nią bardzo tęsknie . Jedyne co mnie pociesza to fakt ,że teraz nie cierpi . Nie musi przechodzić tych wszystkich chemii. Przecież doskonale wiesz , jaka to walka jest . Sama ledwo przeżyłaś walkę z rakiem. I musieli Ci amputować nogę.
– Tak , wiem ,siostra. Mnie też pociesza ten sam fakt co Ciebie. Siostra , w tym roku nie spędzimy razem Sylwka . Z Adrianem po świętach wyjeżdżamy do Zakopanego i wracamy drugiego stycznia.
Naszej rozmowie przysłuchiwała się pani Janina . W pewnym momencie podeszła do mnie i Eweliny nas przytuliła i powiedziała , że zawsze możemy na nią liczy , że ona nas rozumie ,bo straciła też wcześnie mamę. Gdy tak rozmawiałyśmy ,doszli do nas panowie . Nie widziałam tak szczęśliwego taty od dawna.
– Może w jakąś grę planszową zagramy ? – zaproponowałam.
Wszyscy chórem odpowiedzieli :
– Tak.
Między czasie pokazałam szopkę jaką zrobiły dzieci z mojej grupy w prezencie świątecznym dla mnie.

 Całe święta spędziliśmy w gronie moich najbliższych i Adriana. Jak nie graliśmy to oglądaliśmy filmy albo zdjęcia z albumu i wspominaliśmy czasy jak byłam dzieckiem. Te święta to piękny czas . Nie zamieniłam bym go na wyjazd nawet do Włoch.