Dziś wzięło mnie na wspominki. Ponad rok temu skończyłam liceum na profilu humanistycznym .Niestety bez matury .Ktoś by mógł powiedzieć , że sama tak zdecydowałam .Faktycznie tak to wyglądało gdy ktoś patrzył z boku . Lecz wyglądało to zdecydowanie inaczej . Kiedy zapisywałam się do tego liceum (jedynego w moim mieście dostosowanego ) pani dyrektor już wiedziała , że nie podejdę do matury. Do rozpoczęcia się 3 klasy wierzyłam , że podejdę do niej i pójdę na wymarzoną psychologię . Lecz niestety nie dałam rady psychicznie walczyć o nią . Nie mówiąc o nauce bo to już inna bajka. O której nie chce mówić . Nie chodzi o to , że jestem leniem i nie chciałam się uczyć .
W kwietniu zakończyłam rok szkolny w ostatniej klasie. Od września poszłam do szkoły policealnej oddalonej od mojego miejsca zamieszkania o 40 km na profil rachunkowość . Pewnie się zastanawiacie czemu aż tyle kilometrów dojeżdżam już Wam tłumaczę , ponieważ jest to najbliższa szkoła dostosowana w moich okolicach . Kiedy myślę nad wyborem tego kierunku rozumiem , że to był jedyny rozsądny wybór bo jeśli będę dobra księgowa to dobrze będę zarabiać , ale nie będzie mi to dawało radości . No ale cóż nam osoba niepełnosprawnym nie należy się robić to czego chcemy tylko wybierać co nam świat daje . W wielu sytuacjach w moim życiu ja nie zastanawiam się czy np. chce iść do danego sklepu bo ma np. dobre ciuchy tylko czy jest dostosowany to samo jest z pracą czy wyjściem gdzie kol wiek.